Blog > Komentarze do wpisu
Weekend w mieście Karola Wielkiego
Chwilę mnie nie było, ale małe problemy z netem i człowiek czuje się jakby mu rękę odjęło (paranoja). Sobotę poświęciłem na zwiedzanie Aachen. Popełniłbym największy grzech, gdyby nie odwiedził katedry, będąc w tym urokliwym miasteczku. Polecam, obiekt przepiękny, kawał historii. Rynek i centrum miasta w Aachen w sobotę tętni życiem. Muzyka, masa ludzi, ciężko się przepchać. Choć niemieckie miasta słyną z czystości, to zaskoczyła mnie mała ilość koszów na śmieci. Są jedynie popielniczki przy ławeczkach, ale samych koszy na śmieci naliczyłem się na palcach obu rąk. Niemcy mają wpojone do głowy, że papierków na ulicę po prostu się nie wyrzuca. Z tą czystością to też chyba jednak przesada. No, nie jest też tak, że wszystko błyszczy. Owszem, kamienice są odnowione, chodniki czyste, ale spokojnie można zobaczyć walające się gazety. Pewna osoba mi powiedziała, że niemiecka czystość, dokładność, precyzja to już przeszłość. Mają ją w głowie tylko starsi Niemcy, młodzi nie są tak już "wrażliwi". Chciałem też sprostować, bo w poprzednich wpisałem podawałem, że na aachenśkim uniwersytecie wprowadzono niedawno opłaty za studia (500 euro za semestr), a wcześniej nauka była za free. Wcześniej płaciło się, ale mniejsze pieniądze (około 150 euro), ale w tej kwocie student miał m.in. bilet semestralny. Może na nim jeździć autobusami i pociągami do Kolonii, przygranicznej Holandii, czy Belgii. Ale im dobrze! Aachen w niedzielę nieco pustoszeje. Generalnie mniej ludzi na ulicach, sklepy pozamykane, ale nie jest też tak, że nic się nie dzieje. Obok katedry trafiłem na kiermasz - ciekawe zastawy stołowe, pamiątki, ubrania, które są raczej małodostępne w sklepach, by nie powiedzieć, że w ogóle. Aacheńczycy to kochają. Pomijam już zupełnie masę koncertów, imprez kulturalnych, które odbywają się przez weekend. Przeglądając lokalne gazety na pewno można trafić na coś "dla siebie". To, że niemal każde miejsce w Aachen da się wykorzystać turystycznie i komercyjnie przekonałem się, gdy pojechałem na Górę Lousberg. Można oglądać panoramę miasta. Ale to nie wszystko. Na tejże górze jest kilkunastometrowa wieża, na której szczyt można wjechać windą. A zgadnijcie, co tam jest? Kawiarnia, która powoli się obraca i można z niej podziwiać panoramę miasta. Bardzo ciekawe. A w kawiarni też tłumy. Ktoś pomyślał, pewnie sporo pieniędzy władował, ale efekt genialny. W poniedziałek wybieram się na granicę niemiecko-holendersko-belgijską.
poniedziałek, 29 października 2007, marcin.kobialka

Polecane wpisy

  • Nie krążą w kółko po mieście

    Kierowca w niemieckim Aachen zgubić się nie może. Nie dość, że czeka na niego mnóstwo parkingów, to jeszcze są tablice, które mu podpowiadają, gdzie są wolne mi

  • Przywiozłem pomysły na lepszy Rzeszów

    - Na co wy się porywacie? Aachen, miasto dużo bogatsze i z taką historią, nie da się porównać do Rzeszowa - taki ton przeważał na forum „Gazety”, gd

  • Walka ze sprzętem i czasem

    Tak, tak. Macie rację, długo mnie tutaj nie było. I nie bynajmniej z lenistwa, z nieróbstwa, tylko z powodów technicznych zamilkłem. Internet w hotelu działał j

Komentarze
2007/11/02 11:52:35
Śmietników nie ma, bo do jednej kupy musiałyby lądować śmieci wszystkich rodzajów, od papierków po plastikowe butelki, szkło i połamane parasole... a pomieszane śmieci trudniej recyklingować.