Blog > Komentarze do wpisu
Nie krążą w kółko po mieście

Kierowca w niemieckim Aachen zgubić się nie może. Nie dość, że czeka na niego mnóstwo parkingów, to jeszcze są tablice, które mu podpowiadają, gdzie są wolne miejsca



Rano wyjeżdżam taksówką spod hotelu na ulicy Henrichesallee. - Co to takiego? - pytam taksówkarza Alego, gdy przyjeżdżamy obok dużych niebieskich tablic. - To tablice, które informują kierowców, gdzie i ile jest wolnych miejsc parkingowych - mówi. Są one umieszczone przed skrzyżowaniami, ale też na obrzeżach miasta, tak by kierowcy wiedzieli, gdzie mają jechać, by zaparkować auto. - Nie musi po mieście krążyć jak idiota, żeby znaleźć wolne miejsce na parkingu. O, widzisz, niedaleko dworca jest jeszcze wolnych 65 miejsc - dodaje Ali. Wzdycham, bo pomyślałem sobie wtedy o Rzeszowie, że u nas nie dość, że brakuje parkingów, to jeszcze trzeba godzinami jeździć po mieście, aby znaleźć skrawek wolnego miejsca.

Spod hotelu na parking dojeżdżamy w ciągu siedmiu minut. Nie krążymy wokół miasta. Przejeżdżamy dwie ulice i jesteśmy na miejscu. - A nie mówiłem, że będzie szybko i sprawnie - rzuca na "do widzenia" Ali.

Tablice, które informują kierowców, gdzie są wolne miejsca parkingowe, pojawiły się w Aachen pięć lat temu. - To nie był nasz pomysł, bo takie rozwiązania już funkcjonowały wcześniej w innych niemieckich miastach - mówi Rita Klosges z Urzędu Miasta w Aachen. - Uznaliśmy, że samo wyłączanie centrum z ruchu samochodowego, to za mało. Jeżeli auta już się pojawiają w pobliżu deptaków, na których obowiązuje zakaz poruszania się samochodami, to może trzeba jeszcze coś zrobić, by tych "przypadkowych" samochodów w okolicy było jak najmniej - dodaje Rita Klosges.

- Przypadkowych? - dziwię się.

- Tak. Dużo kierowców krążyło, żeby to miejsce parkingowe znaleźć. Tworzyły się korki. Żeby je rozładować uznaliśmy, że takie tablice będą potrzebne. Kierowcy mogli się wypowiadać na ten temat. Zbieraliśmy ich opinie. Nie pamiętam, żeby ktoś był na "nie" - mówi Rita.

Takich tablic na ulicach Aachen jest kilkadziesiąt. Dobrze widoczne, blisko świateł. Trudno ich nie zauważyć. Jak działa system? Na miejscach parkingowych są specjalne czujniki. Jeżeli auto odjeżdża, to do centrali systemu, którym zarządza miasto, wysyłany jest sygnał, że miejsce jest wolne i na tablicach automatycznie zmieniają się cyfry. Inwestycja kosztowała około milion euro.

- Trudno mówić o tym, by pieniądze się zwróciły, ale ważniejszy jest efekt. Mniej samochodów, więcej spacerowiczów, którzy chodzą po sklepach, robią zakupy, jedzą w restauracjach, zostawiają tam pieniądze, a właściciele lokali mają pieniądze i płacą regularnie podatki, a my możemy przeprowadzać kolejne inwestycje - mówią urzędnicy.

Idę przez Elisen, jedną z najbardziej ruchliwych ulic w Aachen. Taksówkarz Ali wypatrzył mnie. Zatrzymuje się. - Zapomniałem panu powiedzieć, że na parkingach wielopoziomowych też pan nie musi krążyć. Przed wjazdem na nie są zielone i czerwone światła, tak, by wiedzieć, na którym poziomie są wolne miejsca - dopowiada taksówkarz.

Miejsc parkingowych w Aachen są tysiące. Część parkingów jest prywatnych, część należy do miasta. Godzina parkowania kosztuje 30 eurocentów. Szok! W Rzeszowie na ul. Słowackiego - 2 zł. Wiele parkingów w Aachen jest podziemnych i wielopoziomowych.

Na ulicy Adalbert samochodów nie uświadczysz. Spotykam na deptaku 43-letniego Rolfa z torbą z zakupami. Uśmiecha się. Z zakupami idzie do samochodu, który zostawił na parkingu osiemset metrów dalej. - Chciało się panu przyjeżdżać autem na zakupy, by potem tyle iść na piechotę? - zagajam. - A jaki to problem? Nie rozumiem pytania - odpowiada. - To normalne. Nie muszę stawiać auta przed drzwiami do sklepu. Przecież parę minut mogę się przejść. Czyż nie? - dodaje.

Znów wzdycham, bo po raz kolejny przypomniał mi się obrazek z Rzeszowa, gdzie kierowcy stawiają auta, jak popadnie. Ja muszę tu stanąć, ja tylko na minutkę, usłyszałem, gdy kiedyś zwróciłem uwagę kobiecie, która zatarasowała chodnik, parkując pod sklepem z ciuchami. - To jest kwestia mentalności. Nie można myśleć jedynie o sobie. Postawisz auto byle gdzie, to od razu robisz bałagan - przekonuje mnie Rolf.

marcin.kobialka@rzeszow.agora.pl

poniedziałek, 12 listopada 2007, marcin.kobialka

Polecane wpisy

  • Walka ze sprzętem i czasem

    Tak, tak. Macie rację, długo mnie tutaj nie było. I nie bynajmniej z lenistwa, z nieróbstwa, tylko z powodów technicznych zamilkłem. Internet w hotelu działał j

  • Deszczowy poniedziałek

    Od samego rana w poniedziałek Aachen pada deszcz. Dla wielu osób to właśnie jest pogoda aacheńska, czyli bardzo deszczowo o tej porze roku. Nawet policjanci z r

  • Weekend w mieście Karola Wielkiego

    Chwilę mnie nie było, ale małe problemy z netem i człowiek czuje się jakby mu rękę odjęło (paranoja). Sobotę poświęciłem na zwiedzanie Aachen. Popełniłbym najwi

Komentarze
2008/03/26 13:44:08
Jeszcze nie widziałam PRZECIĘTNEGO Kowalskiego, który reguluje opłatę parkingową i radośnie wyrusza zostawiać pieniądze w sklepach i restauracjach. Nie w Polskich realiach. Nawiasem mówiąc milion euro non profit na parkingi i tablice to sporo pieniędzy.

No i jeszcze jedno - nikt mi nie wmówi, że spacer z siatami pełnymi zakupów to sama przyjemność.
-
2013/01/05 20:37:13
Aktualnie trzeba uiscic 2 euro. Nie sadze, zeby za ta stawke ktos w Rzeszowie parkowal, nawet z milionem tablic informujacych o miejscu do zaparkowania.