RSS
wtorek, 23 października 2007
Aachen za dnia!

Aachen w ciągu dnia bajeczne...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już trochę wiem o uniwerku, jak współpracuje z miastem i po co... Na ulicach tłumy obcokrajowców... Niemcy są - bylo do przewidzenia - oschli. Nawet na przystanku trudno z nimi pogadac, bo odwracają głowy. Dzisiaj główne ulice Aachen były zaśmiecone. Tak, tak. Nie pomyliłem się. W każdy wtorek właściciele sklepów, pubów, restauracji wystawiają na chodniki worki ze śmiaciami nagromadzone przez cały tydzien. Myliłby sie ktoś, kto by pomyslał, że miasto jest sprzatane tylko w nocy. We wtorek do godz. 12 widziałem "pomarańczowych" jak zasuwają. Polonia tutaj działa dość sprawnie, ale jakoś specjalnie się nie lubią, bo organizacji jest kilka. - Polska mentalność, czyli kopanie pod kimś dołków - usłyszałem od jednego polonusa. Dzięki za podpowiedzi, czego chcecie. Podsylajcie kolejne. Mam za sobą pierwszy dzien w pracy... Trzeba się natrudzić, żeby Niemca zachęcić do rozmowy... U paru Polaków zauważyłem, że jak w ogóle nie znają niemieckiego, to posługują się na migi, o ile ta druga osoba zna... Polak potrafi!

21:22, marcin.kobialka
Link Dodaj komentarz »
Pierwsze godziny w Aachen

Dotarłem do Aachen w poniedziałkowy wieczór. Yes, yes, yes...! A zapowiadało się, że będę w środku nocy, bo w Katowicach, skąd wyleciałem, były opóźnienia samolotów. Na szczęście było lepiej niż myślałem. Może wstyd się przyznać, ale leciałem po raz pierwszy w życiu. Trochę telepało, zawroty głowy, ale mniejsza z tym. Z Kolonii dojechałem szybką koleją do Aachen. Mijałem kolejne miejscowości, też na murach graffiti, tak jakbym nadal był w Rzeszowie. Różnice widać jednak na pierwszy rzut oka. To wszystko jest estetyczne, ma coś w sobie. Nie razi, nie odpycha, przyciąga. Jest w tym pomysł, na bylejakość nie ma miejsca. Tylko wzdychałem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dworzec PKP w Aachen to perełka. O czystości nie wspomnę. Niemal wszędzie informacje, jak dojść tu i tam. Nie trzeba mieć mapy przy sobie. Od razu myśl: - Czy w Rzeszowie turysta, który po raz pierwszy przyjeżdża do miasta i wychodzi z dworca, wie gdzie jest centrum? Może tylko pomarzyć. Natknie się co najwyżej na budki z zapiekankami (notabene, najlepsze w Polsce), które straszą swoim wyglądem. Nie narzekam już. Bo jestem w Aachen, by szukać inspiracji dla Rzeszowa. Po godzinnym spacerze po Aachen wydaje się, że o to nie będzie trudno. Co chwilę ktoś mnie mija na rowerze, nie widzę, by na ulicach kierowcy pchali się przed autobus. Ten porządek – ponoć – może mnie jeszcze wkurzyć – powiedział mi kolega przed wyjazdem. Na razie się myli. We wtorek spotykam się z niemieckimi i polskimi dziennikarzami, urbanistami, pracownikami naukowymi. Piszcie do mnie co chcecie się od nich dowiedzieć, co podkreślić, na co machnąć ręką. To początek tej podróży... Niech się zakończy burzą mózgów. Do dzieła! Nas też stać na taką europejskość. Nie tylko kasa o wszystkim decyduje! Podrzućcie mi ciekawe pomysły, podzielcie się opinią, doświadczeniem! aachenmarcin.blox.pl, marcin.kobialka@rzeszow.agora.pl

01:21, marcin.kobialka
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 października 2007
Marzenia o Rzeszowie znalazłem w Aachen

Reporter „Gazety” jedzie odkryć tajemnicę europejskości

Marzenia o Rzeszowie znalazłem w Aachen

Jak z Rzeszowa uczynić dynamiczne, nowoczesne, wygodne do życia miasto. Dyskutujmy o tym od dawna, ale ciągle drepczemy w miejscu. Podpowiedzi i inspiracji jadę szukać w niemieckim Aachen

Kiedy to czytasz, jestem w drodze do Aachen. Po co tam jadę? Zafascynowała mnie aktywność jego mieszkańców i ich umiejętność współpracy. Tyle się tam dzieje, a przecież to miasto niewiele większe od Rzeszowa. Leży przy granicy z Belgią i Holandią. Trochę na uboczu. Pomyślałem, chciałbym takiego ubocza dla Rzeszowa.

W czym tkwi tajemnica aktywności Aachen (może niektórym z Was lepiej znanego jako Akwizgran)? To miasto o przebogatej historii, która go nie zamyka, lecz otwiera. W cieniu słynnych średniowiecznych budowli rosną parki naukowe, firmy wysokich technologii. Mają jeden z najlepszych uniwersytetów w Niemczech. Wypracowali modelową współpracę biznesu, uczelni i ratusza. Z różnych stron Europy zjeżdżają do nich ludzie, by poznać te rozwiązania. A przy tym jest to miasto przyjazne mieszkańcom, świetnie zorganizowane i wygodne.

Pod Rzeszowem i Aachen drzemią wody geotermalne. Tam już od dawna je wykorzystują. Do Aachen zjeżdżają tłumy kuracjuszy. Kiedyś to się zaczęło, u nas też musi.

W ciągu roku więcej tam się dzieje niż u nas w ciągu pięciu lat. Chcę podejrzeć, jak tam się „zaraża" ludzi aktywnością. Dlaczego tam się da, a my mamy z tym kłopot? Jacy są ludzie w Aachen? O czym i jak myślą? Jak się zachowują, jakie mają zwyczaje, co jest dla nich ważne? Jakie mają marzenia i bez czego żyć nie potrafią?

Chcę zobaczyć zapracowanego naukowca, może sfrustrowanego urzędnika, a może też śmieciarza, który wstaje o 3 rano, żeby zdążyć do pracy i twierdzi, że innej roboty się nie chwyci.

Głowę mam pełną pomysłów. Wyciągnę od ludzi pasje, marzenia, co robią wieczorem, gdy nie mają grosza przy duszy (czy to możliwe?), gdzie się bawią, gdziechodzą na randki, znajdę magiczne miejsca. Podpatrzę studenta, jak sobie organizuje życie pozauczelniane, mamę, która wie, że jej pociecha po szkole nie musi się nudzić. Polaka, który mieszka w Aachen od 10 lat i twierdzi, że nie wróci do Polski, bo to prowincja, zakłamanie, zaścianek.

Wierzę, że odkryję ich tajemnicę. Po dwunastu dniach pobytu w Aachen nie przywiozę gotowej recepty na sukces, ale inspiracje, pomysły, które możemy wykorzystać, na pewno.

Nie jestem jedyny, który chce odkrywać to coś", co mają inni, a czego nam brakuje. 21 reporterów Gazety" wyjechało do europejskich miast szukać inspiracji, fantazji i tego czegoś". Chcemy przejrzeć się w lustrze, sprawdzić na jakiej drodze jesteśmy, dlaczego wciąż daleko nam do europejskiej jakości życia.

Po powrocie będę Wam opowiadał o tym, co zobaczyłem, co mnie zachwyciło, czy wyprowadziło z równowagi.

A przez cały czas możecie ze mną rozmawiać na blogu: http://aachenmarcin.blox.pl. Piszcie e-maile: marcin.kobialka@rzeszow.agora.pl. Dzielcie się ze mną doświadczeniami z Waszych europejskich podróży, fascynacjami, przemyśleniami. Liczę na Waszą pomoc i podpowiedzi. Niech to będzie nasz wspólny wyjazd, byśmy potem mogli zrobić burzę mózgów i wybrać z tych doświadczeń to, co najlepsze dla naszego miasta.

Marcin Kobiałka

marcin.kobialka@rzeszow.agora.pl

18:46, marcin.kobialka
Link Komentarze (1) »
1 , 2